....zresztą to nie takie ważne. Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że św. Augustyn nie nagrzeszył więcej i bardziej niż my, nagrzeszył powiedzmy przeciętnie, natomiast nieprzeciętnie za te grzechy żałował i próbował odpokutować, nieprzeciętnie błagał Boga o przebaczenie za swoje czyny i dlatego właśnie został świętym.
No właśnie, potworne, wg św. Augustyna grzechami są czyny, które my w dzisiejszych czasach zwykliśmy uważać za zwykłe wybryki młodości, podchodzimy do nich z pewnym pobłażaniem, patrzymy na nie przez palce. Grzechy, które nam spowszedniały zupełnie, oswoiliśmy się z nimi i nie widzimy ich destrukcyjnej mocy, zła zawartego w nich. 

Zdecydowanie powinniśmy błagać Boga o przebaczenie za nasze grzechy 100-krotnie bardziej niż św. Augustyn i 100 razy bardziej niż on powinniśmy chcieć zadośćuczynić za nasze czyny. Oto droga do świętości...