Otóż, jak pisze dziennik Libertad Digital, o całej sprawie dowiedziało się towarzystwo opieki nad zwierzętami Justicia Animal (Sprawiedliwość dla Zwierząt). Wysłało więc dziadkowi(właścicielowi psa) pismo, w którym ubolewa nad tym, że doszło do tragedii, ale widzi w jego postępowaniu jawne naruszenie prawa o nie znęcaniu się nad zwierzętami (sic!) i skierowało sprawę do prokuratury. Justicia Animal dodała również, że pomimo iż sprawa jest delikatna, to jednak nie może zrezygnować z donosu, ponieważ stworzyłoby to niebezpieczny precendes i usprawiedliwiałoby w pewnych przypadkach złe traktowanie zwierząt.
Oczywiście, artykuł  wywołuje nagłą chęć mordu na owych obrońcach praw zwierząt, ale poza tym troch€ zmusza do refleksji o tym jak nisko już upadła nasza europejska kultura. 
Tak jak pisałem na początku, nieważne są okoliczności zajścia w tym momencie (dla moich rozważań). Ważne jest, że pies jest po to by służyć człowiekowi i w momencie kiedy atakuje własciciela lub kogokolwiek z domowników jedyne co można zrobić do odgłowić zwierzaka. Takie postępowanie jest całkowicie naturalne i całkowicie usprawiedliwione. Nie będę się tutaj długo rozwodzić, bo pisanie o tym, że słońce zachodzi/wschodzi nie jest w moim stylu. Jednak cały czas zastanawia mnie, jak to jest że ludzie tak się odczłowieczają, żeby w tak trudnej i tragicznej sytuacji podkablować bliźniego, który postąpił tak jak trzeba, i w dodatku wysłać mu list w którym bronią mordercy, który w dodatku nie jest nawet człowiekiem. Wniosek z tego listu jest taki, wielka tragedia to co stało się z chłopcem, ale przecież zwierzę też człowiek, więc nie można go odgławiać, lepiej wysłać na terapię, może się jeszcze poprawi. Żałosne próby zrównania życia ludzkiego z życiem zwierzęcia. Słów mi brak...

Link do artykułu w wersji oryginalnej (hiszpańskie): Libertad Digital